Wzbić się w niebo
"Ty napisałeś do nas list przez swoje słowo.
I nieustannie ten list wręczasz nam każdego poranka. A my mamy wykonać pracę przeczytania tego listu"
Dzień zaczęłam chwilkę przed słońcem, które i tak przegoniło mnie swoimi chęciami.
Niechętnie zgarmoliłam się z łóżka pod przymusem tego, że po prostu muszę ten dzień rozpocząć.
Zaprzyłam kawę i wyszłam z nią pomarznąć na tarasie.
Niezadowolonym okiem omiotłam podwórko, przypominające bezdomną Wandzie, którą przygarnęłam kilka dni temu. Nie ma na nie czasu ostatnio eh.
Usiadłam. Zgarbiona i pochylona do ziemi, patrzyłam na kapcie. Z takim nastrojem rozpoczęłam nowy, kolejny, dzień z życia, który przecież jest darem a nie karą. Pięknie...
Myślami krążyłam wokół wczorajszych wiadomości, ktore otrzymałam od kilku osób, zaniepokojonych sytuacją na świecie.
Ewidentnie mnie też zmartwiły, na tyle, że kiedy tylko otworzyłam oczy, czułam ich ciężar na duszy.
Mówią, że idzie kryzys. No tak..🙁
Na Litwie jedzenie mogą kupić posiadacze paszportu covidowego. Matyldo... co to będzie w Polsce? 😱
Pod przymusem pasażerów i obsługi samolotu, niemowle przez maseczke, w której musi podróżować, dusi się.
No jak tak można?? 😡
W Australii policja strzela gumowymi pociskami w obywateli nie przestrzegających godziny policyjnej. 😔
Na granicy uchodźcy. Dylemat. 🤷♀️
A że jak oni tak mogli, w radio powiedzieć, że jestem nieodpowiedzialna, nawet mnie nie znają! ... 🥲
"Jeszcze słońce nie wstało a wczorajsze uśmiech mi zabrało" - zanuciłam siorpiąc kawę, która zdążyła wystygnąć, bo tak daleko zapuściły się bezpańskie myśli.
Do których wyjątkowo tego poranka nie zaprosiłam Jezusa.
Po przegranej bitwie ze złem tego świata, westchnełam tylko Jego Święte Imię. To wystarczyło.
Mój wzrok wbity w buty, poszybował w samo niebo.
To co zobaczyłam kompletnie oderwalo mnie od opuszczonego podwórka, kapci i kłębku myśli.
Boże! Jaki zachwycający poranek.
Słońce jakby pośpiesznie wychodziło zza korony lasu.
Gdzie się tak śpieszysz słoneczko? Zachichotałam ☺
I to niebo... nie do opisania.
Jakby malarzowi wylały się niemal wszystkie kolory na płótno. Frywolnie zmieszane, tworzyły idealny atlas chmur.
Jakby niewidzialna ręka wskazała na fruwające z największą finezją ptaki. Całe stadko a jakie zgrane.
Podziwiałam dłuższą chwilę. Nie odrywając od nich oczu. Dawno nie widziałam takiego tańca,
na nadzwyczaj pięknym niebie. Nawet się nie zorientowałam jak biblijny werset cicho wypłynął sam z moich ust:
"Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one?"
Na ten widok, na te słowa twarz mi się rozpogodziła. Poczułam ciepło w sercu i pierwsze promienie słońca na policzkach. Pojawił się delikatny uśmiech. Zatroskane myśli znikły. Gumką idealnie wymazane.
W skuloną i smutną dziewczynę dosłownie wstąpił nowy duch.
Tamtego ranka przez lęk, byłam jak ptak, który nie może ponownie wzbić się w niebo, bo połamał skrzydełka rozumu i wiary. Wystraszony i płochliwy ugrzęzł na ziemi.
Odebrałam list z góry.
Ten poranek i towarzyszące mu złe samopoczucie przypomniało mi moją słabość, małość,kruchość, niemoc i bezsilność wobec siebie samej, wobec swojego organizmu, wobec świata.
W tym liście przeczytałam, żebym się nie martwiła o nic, bo Bóg jest ze mną, opiekuje się mną, z Nim dam radę wszystko przetrwać, tylko muszę bardziej uważać na podszepty...
... w post scriptum Bóg przypomniał mi również, że wrogiem całej ludzkości, nie jest dyskryminujacy mnie polityk, obsługa samolotu, która trzyma się nielogicznych, krzywdzących wytycznych, to nie są też uchodźcy, mundurowi... tym wrogiem jest nikt inny jak realny... diabeł.
Uhum. 😏
Diabeł istnieje i bardzo mu nie na rękę ta świadomość w ludziach, że jest.
Bo tak jak długo niewykryty rak może spustoszyć i osłabić organizm, doprowadzając w krótkim czasie do jego śmierci, tak diabeł, włożony dziś w bajki, o którym mało kto już na poważnie mówi, pustoszy, osłabia i prowadzi do śmierci całą ludzkość.
To mistrz kamuflażu, manipulacji, dyskryminacji.
Mało powiedzieć magister doktor habilitowany profesor z Noblem. To geniusz psychologii.
To jak wyparł siebie z naszej ludzkiej świadomości to majstersztyk.
To jemu, często ulega nasza słaba natura, kiedy zapominamy o Bogu i tamtego dnia i ja mu uległam. Najgorsze ludzkie zachowania, to wszystko brudna robota szatana.
I nie martwcie się, nie odpłynęłam z fantazją.
Siebie nie muszę przekonywać o jego istnieniu 😅
Gdyby nie Bóg w momentach czołowego zdarzenia ze złym, mogłabym umrzeć ze strachu a w najlepszym wypadku, oszaleć. Brrr...
Jeśli kazdy z nas tutaj, zdałaby sobie sprawę z realnego wpływu szatana na nas i gdybyśmy wszyscy mieli świadomość tego, w jaki sposób na nas oddziałuje, wierzę że swiat byłby lepszy.
Tylko tyle i aż tyle. Sama świadomość.
Bo człowiek przestałby walczyć z człowiekiem.
Walczylibyśmy wszyscy wspólnie, przeciwko temu, który nami manipuluje, który nas dzieli, zastrasza i z najgorszą premedytacją łamie nasze ludzkie skrzydła.
Skrzydła rozumu i wiary, dzięki którym mamy wzbić się w samo niebo.
Dlatego spieszę każdego dnia powiedzieć Ci, że nieważne co mowi świat, co czasem sam myślisz. Bóg Jest i kropka.
Kocha Cię jak nikt inny, tutaj na Ziemi.
Walczy o Ciebie każdego dnia. Wysyła swoje listy. Czeka aż je odbierzesz. Może masz tak zapełnioną skrzynkę, że listy aż leżą na podłodze?
Przygląda się Twojej reakcji kiedy schylisz się i odczytasz jeden sprzed 30lat.
Dał Ci Pismo Święte, mające moc leczyć wszelkie rany. Mające moc, dosłownie zmienić człowieka.
Dał Ci kościół.
Wszystko to i wiele więcej, bo jesteś całym światem dla Niego.
I tylko z Nim w pełni rozwiniesz swoje skrzydła, spokojny o dziś i o jutro.
Tylko Bóg da Ci wolność na tym świecie.
Proszę pamiętaj o tym.
***
Siedząc z koleżanką na Krakowskim Przedmieściu, sącząc francuskie wino 😄 zabawna z nim była historia...
patrzyłam na Kościół pw. Wniebowzięcia NMP i Świętego Józefa, do którego kilka lat temu weszłam jako turystka ateistka i ... nie chciałam z niego wyjść.
Spodobał mi się wyczuwalny zapach mistyki... chyba ateistką byłam raczej z mody, z której dusza wyrywała się sama do Boga...
Uśmiech na tym zdjęciu to radość z tego, że koleżanka chciała do niego wstąpić.
Bo to Jego Świątynia, miejsce w którym w wyjątkowy sposób spotykamy się z Bogiem.
I choćby nie wiem jak, siły zła chciały sforsować bramy kościoła, to go nie przemogą.
Bo tak powiedział Jezus.
W tym kościele jest moc odpuszczania wszelkich grzechów.
W tym kościele usłyszysz Słowo Boże.
W tym kościele spotkasz się sam na sam,
z Żywym Jezusem Chrystusem.
"Trzeba nam otworzyć oczy duszy i serca- wypatrywać Boga, nasłuchiwać Jego głosu.
I tylko w Niego skierować całe swoje jestestwo."


Komentarze
Prześlij komentarz