Brama do szczęścia
Od rana ogień w sercu i głowie.
Rozmowa z siostrą i jej wizja szczęścia.
Iść, wąską czy szeroką bramą?
Szeroką - bierzesz garściami co daje Ci świat, dostając w zamian masę funu... i i tak zapominasz, że na jachce się nie narzeka. Z eksctacją płyniesz wygodnie.
Schodząc z jachtu z frustracja patrzysz na życie.
Każdy "koniec" dołuje i powoduje mniejszy czy większy, ale lęk.
Żyjesz tak, że żeby przeżyć, musisz brać. Wszystko.
Materializujesz szczęście - w coś co czujesz, co widzisz, co możesz przeżyć.
Mylisz swoją pracę, ze swoją wartością.
Zajęty sobą, wpadasz raz po raz w dołki
Cały czas pochwalałeś siebie i własną głupotę.
I czy było warto?
I nadal się nie zorientowałeś, że na końcu czeka na Ciebie p r a w d z i w a przepaść.
Wąską - bierzesz na ramiona każdą formę cierpienia, trudne sytuacje, rozwiane marzenia i wsiadasz na barke. Musisz sam wiosłować.
Nie narzekasz, po prostu godzisz się na doświadczenie wiatru wiejącego w oczy.
Nauczony, że życie ma prawo boleć, zaczynasz prawdziwie doceniać spokój i proste życie.
Z radością dziecka cieszysz się całym dobrem, jakie dostajesz.
Pogodne wnętrze - z nim idziesz dalej.
Każdym swoim krokiem chętnie przecierasz szlak temu, kto idzie po tobie.
"Koniec" niezależnie czego dotyczy, traktujesz jak nowy początek.
Zamiast próbować być najlepszy na świecie, jesteś lepszy dla świata.
Wiesz, że żeby żyć musisz dawać, ale nie okruszek ze stołu pańskiego a całego siebie.
I tak barka staje się okrętem.
Spokój i wolność od zajmowania się samym sobą. To czujesz.
I wiesz, że to dopiero początek. Bo na końcu czeka Cię p r a w d z i w e szczęście.
Każdy w swojej wolności wybiera sam.
Ja już wybrałam 😊


Komentarze
Prześlij komentarz